23 maja - 27 czerwca 2020

Gizela Mickiewicz Oświetlenie wewnętrzne

“Byłem dobrze posklejany i stanowiłem dobrze zarysowane i spójne „ja”, z uczuciami noszącymi nazwy i rozmyślaniami, dającymi się opowiedzieć. Byłem tym, co nazywa się człowiekiem, który wiedzie swoje życie i je rozumie. To znaczy: rozumie to, co uważa za wyjaśnienie i znaczenie tego życia.
I [...] właśnie przytomność moich wewnętrznych osądów była tym, co załamało się we mnie i pozostawiło mnie tym, kim jestem, czyli człowiekiem, który żyje i nie rozumie niczego wokół.” *

W kontekście najnowszej wystawy indywidualnej Gizeli Mickiewicz warto przywołać postać i krótki życiorys rumuńskiego pisarza Maxa Blechera. Zmożony nagłą chorobą autor poświęcił swój niewielki dorobek drobiazgowemu opisowi kolejnych etapów jej przebiegu, izolacji na szpitalnym łóżku, procesów fizycznego i psychicznego rozpadu. Komentując wystawę artystka odwołuje się chętnie i wprost do spisanych przez Blechera spostrzeżeń, natomiast interesują ją nie detale biografii, a raczej forma opisu kryzysu egzystencjalnego i zaburzenie struktury – wytrąconej z kolein tego, co uznawała za normę – osobowości. Podobnie jak od tekstu, Mickiewicz abstrahuje od własnego doświadczenia życiowego, oczyszczając prace z elementów konfesyjnych na rzecz płynnych form ewokujących poruszenia jaźni wywołane wydarzeniami życia.
Mamy więc w efekcie do czynienia z rzeźbami, które zawierają treści immanentnie – są wielowymiarowe, niejednoznaczne, meandryczne, prowizoryczne i kruche.
Twórczość Mickiewicz jest od kilku lat zdominowana ideą przekładania ulotnych stanów duchowych na materialny konkret obiektu rzeźbiarskiego. Idea ta owocowała zazwyczaj błyskotliwymi zestawieniami niekiedy sprzecznych materiałów. Najnowsze prace, wyrosłe z tej praktyki, idą krok dalej ku rzeźbie autonomicznej i syntetycznej. Znaczące wydaje się że sama artystka chętniej używa obecnie słowa rzeźba niż, jak wcześniej, obiekt.
Zupełnie nowy w twórczości Mickiewicz jest natomiast element figuratywny – ręce i nogi, splątane w geście troski i upadku, stanowią klamrę ekspozycji i w kontekście abstrakcyjnej i wyciszonej całości wybrzmiewają jak słowa osobistego wyznania.

*Max Blecher, Rozświetlona jama. Dziennik sanatoryjny, Książkowe Klimaty, Wrocław 2018

  • Gizela Mickiewicz / Oświetlenie wewnętrzne