11 lutego - 16 marca 2013

Piotr Bosacki Czarny Zeszyt

Piotr Bosacki uważa, że nawet czas bezużytecznie tracony jest w życiu artysty tracony pozornie. Mózg pracuje w tle, by po miesiącach uśpienia, zaskoczyć nas niespodziewanym pomysłem. Koncepcja takiego „zatrybienia” pojawia się nie tylko w teorii, ale jest ucieleśniona w rozlicznych pracach artysty. Systemy i mechanizmy, które Bosacki konstruuje, są zorganizowane tak, by zwiększyć prawdopodobieństwo wystąpienia nieoczywistego zjawiska, nie służą w zasadzie niczemu innemu jak zwarciu, koincydencji, dowcipowi.
Julian Heynen słusznie zwrócił uwagę na wyznanie zawarte w książce „Traumtagebuch”, gdzie Bosacki opisuje swój dziecięcy rytuał chodzenia wokół boiska, by „mózg [w tym czasie] mógł w skrytości załatwiać ważne sprawy”. Prace Piotra podobnie – są w ciągłym ruchu, przypominają zaplanowane eskapady, mają charakter niemalże przygodowy, tyle że kształtowane są w minimalistycznej formie i prowokują wydarzenia intelektualne.
Rysunki z „czarnego zeszytu”, przywodzą na myśl przechadzkę właśnie w tym sensie – są efektem improwizacji w ściśle określonych okolicznościach, natomiast pozbawione są ściśle określonego celu. To kolejne z prac Bosackiego, które przywodzą na myśl eksperymenty literatury potencjalnej – z ich fascynacją matematyką i mechaniką oraz narzuconym apriorycznie rygorem. Niektóre z nich tworzą skomplikowane pętle, przypominają labirynt lub właśnie ścieżkę spaceru, oglądaną na mapie po powrocie do domu. Inne są efektem prostych zabiegów – cięcia, klejenia, zestawienia, dopasowania. Kratki różnego pochodzenia są przez artystę układane w estetyczne kompozycje, a przyklejone wzdłuż siebie paski papieru zeszytowego dowodzą, że centymetr centymetrowi nierówny. Skromny charakter tych prac, nie przesłania faktu, że przejawia się w nich w pełni duch twórczości Bosackiego z jej pochwałą przekornej myśli i przypadkowego odkrycia.

Zuzanna Hadryś
Michał Lasota