“Patrząc na szafę, zobaczyłam postacie, kształtujące się w jej drewnianych słojach. Jedna z nich miała ogromne stopy. Przeniosłam jej ciężar na własny, wyobrażając sobie, że mam nogi z drewna i nie mogę wstać. Prosta synestezja sprawiła, że poczułam się drewniana, dzięki czemu obdarzona jakąś cudowną mocą/niemocą, w każdy razie czymś nieludzkim.”

Jako jedna z wielu podobnych wypowiedzi autorskich, powyższa wyraźnie sugeruje, że proces twórczy Natalii Karczewskiej polega na swoistym wzburzeniu percepcji, w którym o kierunku poruszeń decyduje przypadek, a treść myśli dyktują złożone emocje.Co prawda w swojej pracy artystka bazuje na przedmiotach znalezionych, czyli takich, których kształt jest gotowy i które noszą znamiona zagadkowej historii, jednak przekształca je zgodnie z własnym widzimisię. Uwalnia je w ten sposób od przypisanych im znaczeń i tym samym przejmuje na własność. Co ciekawe, w warstwie formalnej ten akt polega na czymś w rodzaju nakładania opatrunku. Rzeźby Natalii bywają owinięte tkaniną, ale często również oklejone fragmentami rysunków różnej wielkości. Te z kolei równie często przypominają tajemnicze znaki, nieznane litery, obce słowa. Zupełnie jakby akt nazywania na nowo był w przeświadczeniu autorki aktem przemocy, którego efekt należy zrekompensować gestem opieki. Współzależność innych opozycji, takich jak ekscytacja i zniechęcenie, przyjemność i ból, ruch i stagnacja, znajduje w pracach Natalii wizualne odzwierciedlenie w formach rozpiętych, czy to przy pomocy stalowego pręta, czy sznurka lub nitki, przywodzących niekiedy na myśl dłoń obejmującą możliwie dużą powierzchnię. U podstaw tej twórczości leży łapczywe przeżywanie doświadczeń oraz intencja ustawicznego rekonfigurowania relacji ze światem materialnym.