Trzecia wystawa indywidualna Jakuba Czyszczonia w galerii Stereo składa się z najnowszych prac artysty w całej różnorodności form. Malarstwo i asamblaż, prace na płótnie i papierze, duże formaty i miniatury reprezentują pełen arsenał środków używanych przez artystę i zdradzają swe pokrewieństwo. Sama wystawa ma zatem – mimo aktualnego datowania – charakter retrospektywny, czy raczej podsumowujący.

Ten autotematyczny wątek – przejawiający się także w podkreślaniu procesu poprzez swoistą niedbałość w czyszczeniu nawarstwiających się śladów, eksponowaniu roli przypadku, włączaniu w przestrzeń dzieła marginesów i usterek – jest stale obecny w twórczości Jakuba. Zupełnie nowe natomiast jest wprowadzenie zawartej w tytule wystawy tematyki przemocy.

Scyzoryk ma zupełnie inny ciężar, gdy po godzinach spędzonych w pracowni znajdziemy go w kieszeni w drodze powrotnej do domu. Podobne zakłócenie kontekstu ma na celu Czyszczoń: zawsze daleki od przywoływania literackich czy anegdotycznych tropów, operuje językiem wizualnym (niejako bez alfabetu, choć nie bez własnych zasad) poprzez montaż elementów nie wyposażonych w bezpośrednie treści. W świetle dnia, na środku ulicy, pozawerbalna komunikacja nabiera jednak nowego ryzykownego wymiaru. Czy przeobrażanie przedmiotu w obiekt sztuki można postrzegać jako akt agresji?

Jakub zrobił wystawę, na której przygląda się swojej pracy jak aktowi przemocy – w ten sposób to, co zostało nazwane autotematycznym staje się autorefleksyjne, i tym samym bardzo potrzebne.